Pomagam rozwiązać sprawy, które utknęły między dokumentem, urzędem i archiwum.
Dla właścicieli gruntów i nieruchomości, którzy potrzebują kogoś, kto ogarnie całość — od przeszukania archiwów, przez analizę dokumentów i sytuacji formalnej, po negocjacje z urzędem.
bez zobowiązania · oceniam, czy mogę się tą sprawą zająć
Pięć najczęstszych scenariuszy, w których sprawa nieruchomości „stoi" — czasem miesiącami, czasem latami.
Brat albo siostra nie chce sprzedać. Albo nie odpowiada na wiadomości od lat. Dom stoi pusty, podatki płacisz Ty, a majątek zamarza.
Dostałeś pismo z sądu. Sąsiad albo Skarb Państwa chce przejąć część działki przez zasiedzenie. Masz ograniczony czas, żeby odpowiedzieć.
W Twojej księdze wisi stara hipoteka albo wpis z lat 40. Wierzyciel — bank, który już nie istnieje. Notariusz mówi: „najpierw to trzeba wyczyścić". A Ty nie wiesz, od czego zacząć.
Reforma planistyczna z 2026 roku zmienia status setek tysięcy działek w Polsce. Część gruntów, na których jeszcze niedawno można było budować, po wejściu nowego planu ogólnego traci tę możliwość — często bez wiedzy właściciela.
Dokumenty z lat 30. Dziadek gospodarował od zawsze, ale w księdze ktoś inny. Albo właściciel wyjechał do Niemiec 25 lat temu i „zapadł się pod ziemię".
Byłeś u prawnika. Prawnik powiedział, co trzeba zrobić formalnie — ale do tego potrzebne są dokumenty, których nie masz.
Zamówiłeś wypisy. Okazało się, że w ewidencji są rozbieżności z księgą wieczystą.
Poszedłeś do geodety. Geodeta mówi: „granice trzeba najpierw ustalić, bo dane historyczne nie pokrywają się z pomiarem".
Zgłosiłeś się do urzędu. Urząd chce dokumentów z archiwum — a archiwum odpowiada po trzech miesiącach.
Każdy specjalista zrobił swoją robotę prawidłowo.
Ale Twoja sprawa dalej stoi.
Bo między pracą kancelarii, geodety i urzędu jest pole, którego nikt nie obsługuje w komplecie:
To jest moja specjalność. Nie zastępuję kancelarii — domykam to, co wykracza poza typowy zakres obsługi prawnej.
FIG. II
→ podatki od nieruchomości lecą
→ wartość działki stoi albo spada
→ rodzina kłóci się coraz mocniej
→ okazje sprzedaży mijają
→ tracisz resztkę energii i wiary
Na to pytanie odpowiadam.
Tam, gdzie sprawa wychodzi poza klasyczny obszar obsługi prawnej.
Adwokat prowadzi postępowanie sądowe. Radca prawny pisze opinie i umowy. Notariusz sporządza akty. Geodeta mierzy. Każdy z tych zawodów ma ściśle określony zakres.
Ja pracuję między nimi — tam, gdzie sprawa wymaga:
FIG. III
Dlatego kancelarie prawne kierują do mnie klientów, których sprawa wymaga kompetencji wykraczających poza klasyczny zakres obsługi prawnej. I odwrotnie — moi klienci, gdy potrzebują reprezentacji procesowej, opinii czy aktu notarialnego, korzystają z kancelarii, z którymi stale współpracuję.
W trudnych sprawach za formalnościami
zawsze stoją ludzie.
Bardzo rzadko problemem jest sam dokument. Problemem jest:
Dlatego nie sprzedaję Ci „analizy prawnej" — od tego są kancelarie. Sprzedaję mapę całej sytuacji: z jasnymi wnioskami, co da się zrobić, w jakiej kolejności, i jak długo to potrwa.
A jeśli nie da się zrobić — też to powiem.
Opowiadasz, co się dzieje. Pytam o szczegóły. Oceniam, czy to zadanie dla mnie. Jeśli nie — mówię, do kogo lepiej się zwrócić. Jeśli tak — umawiamy się na to, co dalej.
Wypisy, wyrysy, księgi wieczyste, archiwa, mapy, decyzje, akty, ewidencja. Sprawdzam, co się zgadza, a co nie. Jeśli czegoś brakuje — pozyskuję z urzędów i archiwów.
Układam sprawę na jednej planszy: co blokuje, skąd się wzięło, jakie są opcje, czego lepiej nie ruszać. Omawiamy to spokojnie, bez korpomowy. Decydujesz, czy idziemy dalej.
Tę pracę wykonuje się głównie w rozmowie, nie przez pisemne raporty. Najważniejsze, żebyś wiedział, na czym stoisz i co dalej.
Wspólnie układamy, gdzie jesteś, co blokuje sprawę i jakie są realne opcje — A, B, C — i czym się różnią.
Szacunek, co zyskujesz finansowo, kiedy sprawa zostanie rozwiązana.
Tłumaczę trudne miejsca, odpowiadam na pytania, pomagam zdecydować, co dalej. Spokojnie, ludzkim językiem.
Geodeta, rzeczoznawca, notariusz, kancelarie prawne z odpowiednią specjalizacją. Bez prowizji ode mnie — pracuję z tymi ludźmi od lat.
W bardziej złożonych sprawach dodatkowo — w zależności od potrzeby — rozszerzone przeszukiwanie archiwów, zestawienie precedensów z podobnych spraw, monitoring terminu 6-letniego dla roszczeń planistycznych.
Wybrane przykłady z mojej praktyki — z zachowaniem poufności klientów. Pokazuję charakter pracy: co było zablokowane, co konkretnie zrobiłem, co z tego wyszło.
2007 rok. Dwuhektarowa działka w Gdyni, formalnie grunt rolny, w toku egzekucji komorniczej, bez planu zagospodarowania, bez dostępu do drogi publicznej. Sąsiednie nieruchomości z wieloma współwłaścicielami — częściowo nieznanymi. Stare wpisy z okresu przedwojennego. Punkt wyjścia, którego nie ruszyłby standardowy pośrednik. Po kilkunastu latach pracy: kilkanaście hektarów scalonych w spójną nieruchomość inwestycyjną, w trakcie sprzedaży jednemu z większych operatorów logistycznych w Polsce. Inwestor pracuje nad pozwoleniem na budowę.
Sprawa spadkowa po właścicielach z wpisem KW sprzed wojny. Kilkunastu spadkobierców, w większości wnuków, rozproszonych. Rodzina wiedziała o dwóch działkach — nie wiedziała o trzeciej. W toku monitoringu KW zauważyłem, że Starostwo Powiatowe w Wejherowie wystąpiło o wykreślenie jednej z działek z księgi — uznawszy, że nie ma jej w aktualnym zasobie geodezyjnym. Działka o powierzchni blisko 7 000 m² i wartości kilkuset tysięcy złotych miała formalnie zniknąć. Wróciła do masy spadkowej.
Znajoma kancelaria prawna zwróciła się do mnie o pomoc w sprawie, której wcześniej kilka kancelarii nie potrafiło ruszyć z miejsca. Rodzina klienta utraciła w 1953 r. nieruchomość o powierzchni ponad 5 ha w jednej z centralnych dzielnic Gdańska. Mechanizm utraty: dla tej samej nieruchomości w niejasnych okolicznościach założono drugą księgę wieczystą — nieruchomość została zbyta przez nieuprawnionych, dziś częściowo zabudowana wielorodzinnie. Problem proceduralny, na którym zatrzymywały się wcześniejsze kancelarie: nie potrafiono ustalić dokumentu źródłowego, na podstawie którego założono drugą księgę. Bez tego nie wiadomo było, jaką decyzję zaskarżyć.
Działka ok. 1 ha. Wcześniej uchwalony plan zagospodarowania uniemożliwiał prawidłowe wykorzystanie — zawierał błędnie wyrysowaną drogę. Po latach: zmiana planu, podział na działki budowlane, wyłączenie z produkcji leśnej z opłatą obniżoną do zera (oszczędność ok. 7 500 PLN), obrona przed opłatą adiacencką (oszczędność blisko 30 tys. PLN), zabezpieczenie podatkowe transakcji przed ryzykiem VAT po stronie sprzedającego. Klient — z którym wcześniej zamknąłem inną dużą sprawę — poprosił mnie o poprowadzenie tematu od początku do końca.
Od blisko 20 lat pracuję z nieruchomościami, urzędami i trudnymi stanami prawnymi. Nie jestem prawnikiem — choć mam studia podyplomowe z prawa (Uniwersytet Gdański). Nie jestem pośrednikiem — choć przez moje ręce przeszły transakcje warte miliony.
Jestem kimś, kto łączy to, co zwykle jest rozproszone między różnych specjalistów: prawo, procedurę administracyjną, archiwa, geodezję, OSINT i praktyczne negocjacje z ludźmi.
Współpracuję stale z kancelariami prawnymi, notariuszami i geodetami — kiedy sprawa tego wymaga, kieruję klienta do specjalisty z odpowiednią specjalizacją. I odwrotnie — kancelarie, z którymi pracuję, kierują do mnie klientów z takim rodzajem problemów, które wykraczają poza ich typowy zakres.
Nie odpuszcza tam, gdzie inni dawno by się poddali.
Znajduje rozwiązania, które nikomu innemu nie przyszły do głowy.
Doprowadza sprawy do końca — nawet te, które ciągnęły się latami.
Ze względu na poufność spraw szczegóły konkretnych przypadków omawiam wyłącznie w zakresie dopuszczalnym i po zgodzie klientów. Wybrane sprawy z mojej praktyki — w zakresie, na jaki pozwala dyskrecja — przedstawiam w sekcji „Sprawy z praktyki" powyżej.
Nie sprzedaję na tej rozmowie. Oceniam, czy mogę się Twoją sprawą zająć — i jeśli tak, przedstawiam konkretną propozycję.
Na rozmowie:
Jeśli Twoja sprawa wymaga natychmiastowej reakcji (np. dostałeś pismo z sądu o zasiedzeniu albo notariusz czeka na wykreślenie hipoteki) — wspomnij o tym w mailu albo powiedz od razu na początku rozmowy. W takich sprawach oddzwaniam w ciągu 24 godzin.
Sprawy spadkowe psują się z czasem. Wpisy w KW nie znikają same. Zasiedzenie biegnie, czy patrzysz, czy nie patrzysz. Nowe plany ogólne gmin zmieniają status działek — i każdy miesiąc zwłoki zamyka kolejne drzwi.
Rozmowa to niewielka cena za to, żeby wreszcie wiedzieć, na czym stoisz.